Must Have Miesiąca

Za oknem temperatura nie rozpieszcza, dlatego w tym miesiącu polecamy do stylizacji dodać fajną skórzaną kurtkę, którą można śmialo schować pod płaszczemi i nosić w ciągu dnia. Taka kurtkę sprawdzi się w wersji eleganckiej, jak również w tej bardziej rockowej!

Uroczy Alber Elbaz – rewolucjonista francuskiej mody

Świętujący 10lecie swojej pracy w domu mody Lanvin, projektant Alber Elbaz ma na koncie wiele wspaniałych sukcesów i pięknych kolekcji. Dziś przybliżymy Wam nieco jego sylwetkę!

Alber urodził się z 1961 roku w Maroku w mieście Casablanca. W wieku 24 lat wraz z matką przeprowadził się do miasta wielkich marzeń, Nowego Jorku, gdzie pracował przy projektowaniu sukien ślubnych. Następnie na jego drodze do wielkiej kariery pojawił się Geoffrey Beene, któremu Elbaz poświęcił aż 7 lat.

Pierwszą marką, której wizerunek udało mu się poprawić była, wówczas konserwatywna i nijaka, firma Guy’a Laroche. W ciągu roku Alber unowocześnił jej kolekcję i w 1998 roku zostawił całkowicie odmienioną, aby rozpocząć pracę u Yves Saint Laurent. Linią pret-a-porter paryskiego domu mody zajmował się przez niespełna 2 lata. W ciągu tego czasu zauważono jego ogromny talent, a pogłoski głoszą, że był wtedy pierwszym kandydatem do objęcia miejsca po przechodzącym na emeryturę wielkim mistrzu. Pech chciał, że w tym samym czasie marka YSL została wykupiona przez Gucci Group, którzy na tym miejscu widzieli nikogo innego jak Tom’a Forda.

Elbaz przez kolejne 12 miesięcy poświęcił się pracy we włoskiej firmie Krizia, aby w 2001 roku powrócić ze zdwojoną siłą i jako dyrektor artystyczny marki Lanvin zrewolucjonizować francuską modę. Znanemu ze swojego perfekcyjnie nieperfekcyjnego podejścia projektantowi udało się zbudzić śpiące piękno w stuletnim domu mody Lanvin i poprowadzić je do przepięknych nowoczesnych czasów. Za swoje zasługi Alber w 2007 roku otrzymał tytuł Kawalera Legii Honorowej.

Uroczy Alber Elbaz kocha kobiety. Uważa, że zmiana wyglądu kobiety to jak zmiana jej osobowości i jak sam mówi, jego celem jest sprawienie, aby czuła się dobrze ze sobą. Jesteśmy wręcz przekonane, że w kreacjach Lanvin każda z nas czuła by się nieziemsko pięknie.

źródła zdjęć: vogue.com, style.com

W pogoni za pierścionkiem od Harrego Winstona

Trzy bohaterki romantycznej powieści „W Pogoni za Harrym Winstonem” goniły za życiowymi zmianami. To czego najbardziej pragnęły to przystojny i kochający mężczyzna, wspaniały związek oraz nieziemski pierścionek zaręczynowy. A jak pierścionek zaręczynowy to tylko od Harrego Winstona!

Harry Winston jakiego my znamy, to jeden z najwybitniejszych projektantów luksusowej biżuterii w historii. Miłość do niej zaszczepił w nim ojciec Jacob, który był właścicielem małego biżuteryjnego biznesu. Tam Harry najpierw przyglądał się pracy ojca, aby później pomagać mu w pracy i uczyć się rzemiosła. Legenda głosi, że już jako 12latek miał świetne oko do drogocennych kamieni. W miejscowym lombardzie rozpoznał cenny dwukaratowy pierścionek ze szmaragdem, który kupił za 25 centów i dwa lata później sprzedał za 800 dolarów.

Młody Winston był niesamowicie inteligentnym i obrotnym mężczyzną. W wieku 19lat z zaoszczędzonych pieniędzy otworzył swój własny biznes, w którym skupował i sprzedawał diamenty. Na szczęście w 1932 roku zmienił swój plan i zamiast handlu zajął się tworzeniem tych małych, błyszczących dzieł sztuki, które potrafią roztopić serce każdej kobiety. Ten krok był pierwszym, który Harry postawił ma drabinie prowadzącej prosto do wielkiego biżuteryjnego imperium.

Harry Winston był nie tylko świetny biznesmenem, ale przede wszystkim wspaniałym artystą. Kochał kamienie szlachetne i chciał dzielić się ich pięknem z innymi, dlatego postanowił stworzyć własną firmę. Obecnie najsławniejsze są diamentowe pierścionki zaręczynowe tej marki. Czy Wy też, tak jak bohaterki książki Lauren Weisberger, chciałybyście dostać tak piękny prezent od ukochanego? Z takim cudem na palcu każda z nas poczułaby się jak księżniczka!

źródło zdjęć: http://www.harrywinston.com/

Bohoboco SS13

Pokaz Bohoboco wiosna / lato 2013 poruszył większość gości zaproszonych do warszawskiego Soho Factory. Jak zwykle na pokazie projektantów pojawiły się największe gwiazdy i najważniejsi przedstawiciele świata mody. Nic dziwnego – premiera kolekcji była ważnym wydarzeniem polskiej branży fashion.

Kamil Owczarek i Michał Gilbert Lach pokazali niezwykle subtelną, kobiecą kolekcję inspirowaną najlepszymi wpływami mody zagranicznej. Jak zwykle zadbali o najlepsze tkaniny i nienaganne wykroje, które z jednej strony zachwycały świeżością i nowoczesnością, a z drugiej nawiązywały do nieśmiertelnej klasyki. Świetnie skrojone sukienki utrzymane były w charakterystycznych dla projektantów kolorach: bieli, czerni i delikatnym pastelowym różu. Głębokie wcięcia w talii, dopasowane spódnice i minimalizm są znakiem rozpoznawczym Bohoboco.

Trudno było nie zachwycić się projektami twórców – mimo młodego wieku widać w nich wielki, rozwijający się talent i zrozumienie dla kobiecej natury. Nic dziwnego, że marka bardzo szybko osiągnęła duży sukces i nie zapowiada się, by cokolwiek mogło stanąć na ich drodze. Mohito trzyma kciuki za Bohoboco – subtelność, kobiecość i dbanie o każdy szczegół kreacji jest tym, na czym nam również szczególnie zależy.

zdjęcia: AKPA

Louis Vuitton Paper Dolls

Dla każdej małej dziewczynki, która jest w nas głęboko ukryta, Louis Vuitton przygotował coś specjalnego. Dom mody zaprosił do współpracy znaną stylistkę Kim Hersov i ilustratorkę mody Kerrie Hess, aby stworzyć fantastyczną linię Paper Dolls!

Paper Dolls, wzorowane na prostych zabawkach z lat 70tych, to rysunkowe modelki, które możesz dowolnie ubierać i przebierać używając również papierowych ubrań z wiosennej kolekcji Louis Vuitton Cruise oraz dodatków z serii LV Icons.

W czasach kiedy głowę zaprzątają nam prawie same obowiązki i dorosłe sprawy, miło czasem cofnąć się o tych parę, a może nawet paręnaście lat. Do czasów kiedy przygotowywanie się do wyjścia oznaczało szperanie w ogromnej szafie mamy, a szalona noc zabawę z ulubionymi lalkami.

źródło: myfashionlife.com, blog.stylesight.com, m.louisvuitton.com

Kobieta Mohito – Stella McCartney

Filar brytyjskiej mody, pracująca matka i córka gwiazdora, której udało się wyjść z jego cienia. Stella McCartney to nasza styczniowa Kobieta Mohito!

Od dziecka bardziej ciągnęło ją w stronę mody, niż muzyki, co może wydawać się dziwne mając za rodziców muzyków – Paula i Lindę McCartney. Już w wieku 13 lat zaczęła szyć swoje własne ubrania, a trzy lata później dostała się na staż u samego Christiana Lacroix. Następnym krokiem była prestiżowa Central Saint Martins w Londynie. Podczas studiów, nie wielu wierzyło w prawdziwy talent młodej Stelli i dopiero jej dyplomowy pokaz rozwiał wszelkie wątpliwości. Jednak mimo licznych pozytywnych recenzji i otrzymania propozycji współpracy z marką Chloe, wciąż uważana była za córkę jednego z Beatlesów. To nie zniechęciło jej do dalszej pracy, a spowodowało zupełnie odwrotny efekt.

W 2001 roku stworzyła własną linię i zorganizowała pierwszy pokaz kolekcji sygnowanej własnym nazwiskiem. Obecnie znana jest przede wszystkim z bardzo dobrego i prostego krawiectwa oraz niewymuszonej eleganckiej kobiecości. Jak sama mówi, jej ubrania nie mają dobrze prezentować się w pracowni czy na wybiegu, ważne, aby to prawdziwa osoba wyglądała w nich świetnie.
Ponadto Stella od zawsze pozostaje wierna swoim zasadom dotyczącym szacunku otaczającego nas środowiska. Właśnie dlatego w swoich kolekcjach wykorzystuje tylko ekologiczne materiały.

Stella McCartney to idealny przykład tego, że ciężka praca i wiara w siebie mają ogromną siłę. Dzięki temu udało jej się uciszyć krytyczne głosy, wciąż wypominające jej, że jest tylko córką najsłynniejszego muzyka na świecie. Dziś, oprócz tego, jest też uznaną projektantką, kochającą matką i przede wszystkim silną kobietą.

 

źródła: vogue.com, madame.lefigaro.fr, fashionsnoops360.com

Muccia Prada i Wielki Gatsby

Miuccia Prada, projektantka znana na całym świecie ze swoich bardzo kobiecych kolekcji, współpracuje z kostiumografką Catherine Martin przy produkcji najważniejszej premiery nadchodzącego lata. Fabuła oparta na powieści F.S. Fitzgeralda, obsada pełna największych gwiazd Hollywood i wspaniałe kreacje w stylu lat 20, czyli „Wielki Gatsby”.

Na potrzeby filmu projektantka stworzyła aż 40 projektów inspirowanych archiwalnymi kolekcjami Prady i Miu Miu. Większość projektów to błyszczące sukienki, pokryte kryształami, cekinami i frędzlami, w odcieniach jadeitu, topazu i złota. Wszystkie uszyte z najwyższej jakości tkanin idealnie wpisują się w charakterystykę rewolucyjnej epoki. Kreacje te będą nosić m.in. Carey Mulligan wcielając się w rolę kapryśnej Daisy Buchanan i Leonardo DiCaprio, czyli tajemniczy Jay Gatsby.

Miuccia Prada uchyliła rąbka tajemnicy i zaprezentowała cztery szkice filmowych kostiumów. My nie możemy się już doczekać prezentacji tych cudownych kreacji w historii o niemożliwej miłości, splocie szczęścia i tragedii w świecie “pięknych i bogatych” początku XX wieku.

 

http://www.youtube.com/watch?v=ukgJDXbD89A

 

źródło: vogue.co.uk

Stylizacja Miesiąca

Styczniowa stylizacja miesiąca to eleganckie połączenie czerni i bieli. Takie zestawienie kolorystyczne to jeden z najmodniejszych i najważniejszych trendów nadchodzącej wiosny! Biały komplet w zestawieniu z czarną bluzką, nieziemskimi obcasami i stylową kopertówką sprawią, że będziecie wyglądać nowocześnie, ale z klasą!

A look back: Dolce&Gabbana A/W 2012/13

Projektanci, szukając inspiracji do stworzenia swoich następnych kolekcji, często sięgają do różnych dziedzin sztuki. Inspiracją może być pojedyncza rzeźba lub obraz, styl architektoniczny, twórczość konkretnego artysty lub nawet cała epoka. A która epoka jest największym źródłem pomysłów? Barok oczywiście! Dziś cofamy się myślami do jesienno-zimowej kolekcji włoskiego domu mody Dolce&Gabbana.

Domenico Dolce i Stefano Gabbana znani ze swojego zamiłowania do seksownych i kobiecych projektów sięgnęli po szlachetne zestawienie czerni, złota i koronki. Główną rolę odgrywały zwiewne peleryny, przypominające kardynalskie szaty, białe koronkowe fartuchy oraz pięknie haftowane, luźne sukienki, marynarki oraz płaszcze. Dodatkowo całą atmosferę sycylijskiego baroku tworzyły dodatki, takie jak złote opaski na głowach modelek, cudowne złote kolczyki, delikatne szyfonowe podkolanówki oraz buty zawiązywane na kokardę.

Trzeba przyznać, że spośród zgrabnych, wytaliowanych sukienek, subtelnych przezroczystości oraz warstw delikatnych, szyfonowych falban wyłania się cudowna sylwetka stworzonej przez projektantów włoskiej piękności, którą mogłaby stać się każda z nas.

źródło: style.com

Podróż Miesiąca – Styczniowa Kopenhaga

Kopenhaga to jedna z najciekawszych i najbardziej stylowych stolic Europy. Jego specyficzna atmosfera starego i statecznego miasta w połączeniu z nowoczesną architekturą sprawiają, że jest to przystanek obowiązkowy na mapie każdej podróżniczki.

W styczniu do Kopenhagi warto pojechać we dwójkę. Tamtejsze temperatury sprzyjają gorącym objęciom, a atrakcje romantycznym uniesieniom. Bez wątpienia poczujecie się jak dzieci w mieście Hansa Christiana Andersena. Pierwszy przystanek – najstarsze w Europie obserwatorium astronomiczne na szczycie wieży Rundetaar, które kryje gigantyczny teleskop. Z góry można podziwiać wspaniałą panoramę miasta. Styczniowa Kopenhaga przykryta grubą warstwą białego puchu to na pewno magiczny widok.

Chcielibyście gwiazdkę z nieba? Nie ma sprawy. W Tycho Brahe, jednym z największych europejskich planetariów, będziecie mieli ją na wyciągnięcie ręki. Po zachodzie słońca wpadnijcie do ogrodu Tivoli, który przywita Was bajkową grą kolorowych świateł. A jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć Kopenhagę z pocztówki, zapraszamy do Nyhavn,gdzie barwne kamieniczki jak z obrazka tłoczą się zabawnie w równym rządku.

Kolebka europejskiego designu co roku plasuje się na wysokiej pozycji w rankingach najbardziej interesujących miast, ale jak widać nie jest to jedyny powód, aby ją odwiedzić. Dajcie się porwać magii Kopenhagi i chociaż na chwilę poczujcie się jak bohaterowie baśni Andersena. 

źródła: trekearth.com, scandolust.tumblr.com, iainmasterton.wordpress.com, flemmingbojensen.com